-No dobrze, a więc jak masz na imię ? - spytała nieznajoma
- [Twoje imię]
-Ja nazywam się Pattie . Miło mi.
-Mi również.
-Co się stało, że się tam znalazłaś.
Opowiedziałaś kobiecie całą historię. Widać było, że bardzo się przejęła.
-Dobrze, że nic Ci się nie stało.
-Najwyżej, nie byłoby mnie tu. - powiedziałaś z obojętnością
-Nie mów tak.! Dobrze, że żyjesz.
Uśmiechnęłaś się.. Byłaś szczęśliwa, że ktoś poza mamą i rodziną przejmuję się Tobą. To było coś wspaniałego.
-A tak w ogóle to skąd jesteś ?
-Z Polski.
-o.O Aż tak daleko ?
-Tak, przyleciałam tutaj aby znaleźć pracę, gdyż w Polsce nie mogłam znaleźć odpowiedniej. Chcę znaleźć dobrze płatną pracę i wreszcie wynagrodzić mojej mamie to co dla mnie zrobiła. Tak bardzo za nią tęsknie.
-Kochanie , będzie dobrze. Pomogę Ci.
-Naprawdę nie trzeba.
-Gdzie mieszkasz ?
-Włóczę się z parku do parku, z ławki na ławkę, z trawnika do trawnika.
-Matko Święta . Dziewczyno jedziemy po Twoje walizki. Nie będziesz mi spała w takich warunkach.
-Będę, będę. Już zdążyłam się przyzwyczaić.
-Nie będziesz. Nie ma mowy, już zbierajmy się i pojedziemy po Twoje walizki.
Bez gadania ruszyłaś za wybawicielką. W jej towarzystwie czułaś się bezpieczna, była dla Ciebie jak matka. Jej słowa, były takie ciepłe , pełne czułości i uczuć.
Dojechałyście na miejsce, zabrałyście walizki i wróciłyście do Twojego nowego domu.
-Kochanie zamieszkasz sobie tutaj, jak długo chcesz. Myślę, że mój syn dobrze się Tobą zaopiekuje.
Nie wiedziałaś o co chodzi. Byłaś w kompletnym szoku.
-Kto?
-Mój syn, Justin.
-To ja może lepiej pójdę stąd , do tego parku.
-Nigdzie nie pójdziesz. Zapoznam was, nie bój się go, on nie gryzie.
Zrobiłaś skwaszoną minę.
-Jus wróci za jakieś dwie godziny. Idź sobie do sypialni, rozgość się , weź prysznic dla relaksu , przebierz się i zejdź do mnie, dobrze ?
-Dobrze.
Umyłaś się i przebrałaś, zajęło Ci to pół godziny, zeszłaś do Pattie. Ta czekała na Ciebie w salonie.
Miała dla Ciebie pewną wiadomość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz